piątek, 15 lipca 2016

Fascynująco (nie)zwykłe historie- Jerzy Sosnowski, Prąd zatokowy


Ta raczej nierzucająca się w oczy książka z serii "archipelagi" wydawnictwa WAB znalazła się w moich rękach poprzez kawiarnianą wymianę książkową. Opis zachęcający, ale mimo to myślę "Pewnie coś z post-nowoczesnej literatury, której nikt nie chce czytać". Cóż, lubię dziwne książki- biorę. I tak po raz kolejny utwierdzam się w tym, że uwielbiam przypadki....

Jerzy Sosnowski, autor powieści i publicysta, uczynił swoich bohaterów zwykłymi ludźmi: przyjaciółmi, pracownikami, rodzicami, kochankami... Poznajemy zatem Krzysztofa i jego przyjaciół, czyli Antka i Irenę, a dalej różne osoby związane z ich życiem. Z drugiej strony przenosimy się w przeszłość, do końca XIX wieku, śledząc losy Kazimierza, jego mentora- filozofa Władysława Tarnowskiego, Veronique, Anieli oraz małżeństwa Eryka i Ilse Falków. Ten wątek i męska część bohaterów nawiązuje do realnych postaci: Tadeusza Micińskiego, Wincentego Lutosławskiego i Stanisława Przybyszewskiego. Dwie różne przestrzenie czasowe w pewien niezwykły sposób się łączą... Lecz faktyczną osią wydarzeń jest przypadek niezwykły i niewytłumaczalny- pewien list sprzed kilkudziesięciu lat trafnie przewidujący przyszłość, którego tajemnicę postanawiają rozwikłać Antoni i Krzysztof.

Wszystkie postacie czasem wydają się wręcz prozaiczne, boleśnie ludzkie. A jednak poznając je bliżej, trudno nie dostrzec jak bardzo złożone i subtelne są ich emocje, jak wyraziste charaktery. Ludzie, ich osobiste historie i przemyślenia, odgrywają tu znaczącą rolę i jest im poświęcone dużo uwagi. W końcu to z ich ust padają wszystkie teorie dotyczące metafizyki i porządku wszechświata, które to opinie często się ze sobą ostro ścierają, zmuszając czytającego do myślenia i niejako objęcia konkretnego stanowiska. Jednocześnie nic nie jest tu pewne, wątpliwości bohaterów stają się naszymi wątpliwościami. To jak małe i zwykłe zdarzenia mogą zostać ukazane w fascynujący oraz odmienny sposób, to główna rzecz, jaka ujmuje mnie w tej książce.

Jerzy Sosnowski (fot. Krzysztof Dubiel, źródło: Instytut Książki)

To, co jeszcze zyskało moją przychylność, to zabieg niebezpieczny, który pisarzowi mógł się zupełnie nie udać i zwykle nie zyskuje uznania ze strony czytelników, czyli wprowadzenie pewnej dozy chaosu. Polega to nie tylko na przeplataniu ze sobą w tekście dwóch zupełnie różnych epok, ale też na nagłych zmianach zogniskowania narracji na danej postaci. Zwroty te są wykonane na tyle subtelnie, że ostatecznie nie rażą, a korzyścią z nich jest nasza głębsza wiedza o wszystkich postaciach. Moim zdaniem świetnie łączy się to z warstwą fabularną, przemieszaną czasowo, pełną mniejszych i większych wątków, gdzie bohaterowie zmagają się z licznymi trudnościami i wątpliwościami dotyczącymi życia i jego sensu, są wyraźnie zagubieni w świecie. Zdaje się jednak, że pisarz chciał umieścić w powieści tyle aspektów , że niektóre zeszły do poziomu zbędnych przerywników.

Tekst ten pełen jest kulturowych odniesień- poczynając od historii ze Słowackim, na rozrywkowych show telewizyjnych kończąc- pokazuje, jak bardzo jesteśmy uwikłani w kulturę. Zaś nad tym wszystkim unoszą się opary niedopowiedzenia i oniryzmu. Bo może zbyt przywiązujemy uwagę do tego co już wiemy, chcemy posiąść wiedzę absolutną, odsuwając od siebie nasze zmysły i intuicję? Może to w nich leży klucz do prawdziwego sensu? I czy w ogóle powinno to nas tak zajmować, małych wobec wszechświata ludzi? Dla mnie takie właśnie są najważniejsze pytania, jakie stawia w "Prądzie zatokowym" Sosnowski, który sam twierdzi, że jest to dzieło "o przeciwstawianiu się rozpaczy". Zachęcam do sprawdzenia, na czym polega zasadność jego słów.

Jerzy Sosnowski, Prąd zatokowy, WAB, Warszawa 2003, 403 s.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

© Cultural Ways
Maira Gall